Sposób na (w miarę) bezpośrednią przemianę energii wiatru na ciepło - od razu studzę zapał: mimo, że - jak wykazuje doświadczenie - układ osiąga wysoką sprawność, to schody zaczynają się w instalacji wodnej, zwłaszcza w izolacji termicznej i mechanice połączenia z obracającym się wiatrakiem.
W praktycznym rozwiązaniu tarcza na rysunku (z miedzianymi pierścieniami) zastąpiona była jednolitą tarczą z blachy miedzianej - chyba lepsze rozwiązanie. Opór w czasie obracania rośnie potężnie i silnie nagrzewa miedzianą, obracającą się tarczę - całe ciepło nie idzie w gwizdek tylko w wodę.
Rozwiązaniem byłoby sprowadzenie mocy wałem w maszcie (kratownicy) na dół - odpada łącze obrotowe i dużo izolowanej termicznie rury. Podejście wody zimnej na środku, na przeciw łożyska - generator działa jednocześnie jak pompa odśrodkowa.
Może jednak warto pokombinować w tym kierunku?
W praktycznym rozwiązaniu tarcza na rysunku (z miedzianymi pierścieniami) zastąpiona była jednolitą tarczą z blachy miedzianej - chyba lepsze rozwiązanie. Opór w czasie obracania rośnie potężnie i silnie nagrzewa miedzianą, obracającą się tarczę - całe ciepło nie idzie w gwizdek tylko w wodę.
Rozwiązaniem byłoby sprowadzenie mocy wałem w maszcie (kratownicy) na dół - odpada łącze obrotowe i dużo izolowanej termicznie rury. Podejście wody zimnej na środku, na przeciw łożyska - generator działa jednocześnie jak pompa odśrodkowa.
Może jednak warto pokombinować w tym kierunku?