Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PRZYDATNE DROBIAZGI. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PRZYDATNE DROBIAZGI. Pokaż wszystkie posty

środa, 26 czerwca 2013

OSZCZĘDZAJMY WODĘ - zbieranie deszczówki

Rozwierające się widełki cen oleju opałowego i gazu powodują, że coraz częściej rezygnujemy z ogrzewania domów olejem na rzecz innych rodzajów ogrzewania - najczęściej na rzecz gazu.
Pozostają w takim przypadku zbiorniki po oleju, z którymi nie bardzo wiadomo co robić.


Oto propozycja sposobu wykorzystania zbiorników po oleju opałowym:

1. Dwa zbiorniki po oleju o pojemności  2,5 metra sześciennego każdy, ustawione w garażu, szopce, w piwnicy i w podobnych pomieszczeniach gospodarczych, a nawet na zewnątrz.

2. Zbiorniki połączone są w dolnej części, co zapewnia ich równomierne napełnianie i opróżnianie.

3. Zbiorniki połączone są z rynnami - jeden z jedną częścią dwuspadowego dachu, drugi z drugą.

4. Istotną sprawą jest zapewnienie grawitacyjnego opróżniania zbiorników w czasie np. podlewania ogrodu. Uzyskujemy to stawiając zbiorniki na odpowiednim podwyższeniu - w moim przypadku szopka stoi (szczęśliwie) na niewielkim  (1 - 2 m) wzniesieniu w stosunku do wszystkich pozostałych miejsc w ogrodzie. W przypadku braku możliwości zapewnienia grawitacyjnego wypływu wody można oczywiście zastosować odpowiednią pompę.

5. W górnej części zbiorników należy zamontować przelew z wyprowadzeniem na zewnątrz pomieszczenia.

Kilka uwag dotyczących eksploatacji:

1. Po zdemontowaniu zbiorników z instalacji grzewczej pozostaje w nich niewielka ilość oleju. Po napełnieniu zbiorników do poziomu ponad odpływ olej utrzymujący się na powierzchni wody spłynie przy pierwszym spuszczeniu jako pierwszy - pamiętajmy o tym, bo podlewanie olejem, np. pomidorów, na pewno na zdrowie im nie wyjdzie.
2. Przyznaję się " bez bicia" - nie zamontowałem od razu instalacji przelewowej i po dobie średnio intensywnego opadu szopka, w której stoją zbiorniki pływa. Rozwiązaniem częściowo skutecznym jest spuszczanie wody w czasie deszczu, ale przy większych opadach ilość wody z rynien przeważa nad wodą spuszczaną.
3.  5 metrów sześciennych wody zapewnia systematyczne podlewanie ogródka na posesji 1000 m kw. przez miesiąc - przy gwałtownie rosnących cenach wody jest to - jak się wydaje - gra warta świeczki!

Szczegóły wykonania: 


Ustawienie zbiorników w szopie: dalszy zbiornik podłączony do rynny  z lewej strony szopy,  bliższy do rynny z prawej strony. Zbiorniki są wzmocnione pionowymi rurami - bez tych rur zbiornik bardzo (niebezpiecznie) pęcznieje pod naporem wody.

 "Podejście" rury 70 mm do zbiornika. Wszystkie otwory zakryte, pamiętać należy jednak o  konieczności swobodnego odpowietrzania w miarę napełniania deszczówką.

Wyjście rury na zewnątrz.

Wyjście rury na zewnątrz - druga strona.

Połączenie zbiorników. Wykorzystujemy  mosiężne elementy tzw. śrubunku do  instalacji  wodnych.  
Sposób na zamontowanie o wewnątrz: śrubunek z kołnierzem wpuszczamy do środka zbiornika przez górny otwór  po lince (sznurku), który wcześniej przeciągamy między otworem górnym i dolnym (wywierconym przez nas). Mocowanie śrubunku należy uszczelnić silikonem.

Podłączenie rury do rynny - zabezpieczenie lepikiem smołowym.



poniedziałek, 26 grudnia 2011

Bezkrwawe łowy na myszy

Jak powszechnie wiadomo "myszy, to też stworzenia boże" i pozbywanie się ich drogą pospolitego mordu na pospolitej łapce sprężynowej nie jest przyjemne dla żadnej ze stron współlokatorskiego konfliktu, a dla myszy - co oczywiste - szczególnie!

Proponowany sposób jest na wskroś humanitarny chociaż ma jedną wadę:  ze złapaną myszą coś trzeba zrobić, np. wypuścić na podwórko, ulicę lub do ogrodu sąsiada. Należy wziąć pod uwagę, że myszy, wbrew pozorom, są bardzo przywiązane do miejsca dotychczasowego zameldowania  i często wracają z powrotem. No ale....

Łapkę wykonujemy z deseczek, sklejki lub z płyty pilśniowej. Potrzebny będzie jeszcze przekaźnik ok. 6V, 9V bateria, kawałki blaszki żelaznej na zapadkę i "zapadnię" ze stykiem kontaktowym, przewody elektryczne.

Działanie jest proste jak mysi ogon i sprowadza się do zwarcia styków  przez mysz, która podchodzi do smakowitego kawałka słoninki (najlepiej wędzonego boczku). Zwarcie styków powoduje przyciągnięcie kotwicy przekaźnika, na której zamontowany został rygiel utrzymujący zapadkę w pozycji "otwarte". Mysz jest szybka ale z zapadką opadającą pod własnym ciężarem nie da rady.


W toku eksploatacji okazało się, że mysz to stworzenie niezwykle przemyślne i - po skonsumowaniu  boczku - zabiera się do przewodów elektrycznych i samego przekaźnika. Wykorzystuje też każdą szczelinę powiększając ją drogą wygryzania.
Stąd też, ja widać na zdjęciu, łapka jest po przejściach i kolejnych naprawach.




Tak mi się wydaje, że proponowana łapka, w wersji odpowiednio powiększonej, może służyć do łapania szczurów - nie sprawdzałem, bo szczurów (niestety - nie mogę sprawdzić!) u mnie nie ma.

Cyrkiel - punktak

W trosce o dokładność i powtarzalność wymiarów podczas trasowania, a zwłaszcza zaznaczania miejsc pod otwory wiercone w blasze i innych metalowych elementach namawiam do wykonania przyrządu jak niżej.
Materiał - płaskownik stalowy 2 elementy o wymiarach  120x 20x5 oraz dwa zużyte i zaostrzone wiertła 3 mm.
Rozstaw - od 6 mm do 240 mm, oczywiście - w zależności od potrzeb - możliwe jest wykonanie w każdym innym rozmiarze.








wtorek, 22 września 2009

SŁONECZNA SUSZARKA






Suszarka wykorzystująca energię słoneczną przeznaczona jest do suszenia wszelkich owoców, warzyw i ziół.

Uwagi konstrukcyjne:

1. Kolektor - wykorzystałem obudowę ze starego "kaloryferowego" kolektora słonecznego oraz kawałek blaszanego pokrycia dachowego.
2. Suszarka to zwykła kuchenna szafka, tzw. czterdziestka z zamontowanymi wewnątrz siatkowymi półkami i wywierconymi otworami na wlot i wylot powietrza. Średnica otworów - odpowiednia do posiadanego wentylatora.
3 . Do zasilania wentylatora zastosowałem baterię słoneczną (zbiór kilku starych, równolegle połączonych, 9V baterii).
4. Wymiary - dowolne, w moim rozwiązaniu kolektor ma 70/150/13 cm.

Uwagi eksploatacyjne:

- W niektórych przypadkach (owoce zawierające dużo soczystego miąższu) proces słonecznego suszenia trwa b. długo i oczywiście, ze względu na taką, a nie inną budowę wszechświata, w nocy jest przerwa (kolektor nie grzeje, wentylator nie chodzi). Rozwiązaniem może być zamontowanie na dole suszarki grzejnika elektrycznego (2 - 3 100. watowe żarówki) i małego 12. voltowego zasilacza wentylatora. Rozwiązanie takie wypacza ekologiczno - oszczędnościowy charakter naszego przedsięwzięcia - jakimś rozwiązaniem jednak jest.
- Siatka do suszenia - w pierwszym podejściu zastosowałem ocynkowaną siatkę. Jednak (ekologia, zdrowie itd) rozwiązanie to zarzuciłem na rzecz półeczek wykonanych z cienkich drewnianych litewek - syzyfowa praca, ale nie mam wyrzutów sumienia, że wnuki jedzą suszone śliwki z ołowiem, cyną czy innym metalowym "badziewiem".

niedziela, 31 maja 2009

Alarm przeciwpowodziowy


ALARM PRZECIWPOWODZIOWY brzmi bardzo poważnie, ale chodzi o proste zabezpieczenie przed zalaniem mieszkania (zwłaszcza sąsiadów z dołu). Można się jedynie dziwić, że spotykane na stronach internetowych tego typu alarmy są z zasady skomplikowane, często oparte o wykorzystanie układów scalonych, a przecież spełniają dokładnie tę samą rolę.

Rozlewająca się woda powoduje zwarcie czujnika wykonanego z laminatu i zadziałanie syrenki.



Urządzenie jest skrajnie proste i ma same zalety:

1. Łatwość wykonania.
2. Długowieczność funkcjonowania (mierzona w latach).
3. 100% pewność zadziałania.

Urządzonko umieszczamy w miejscu (w miejscach) "podejrzanych", np.: w kuchni pod zlewozmywakiem gdzie lubi pękać wężyk od ciepłej wody, pod wanną gdzie dzieciom i żonie (a zwłaszcza teściowej) zdarza się przelanie itp.

Oczywiście możliwe są wszelkie modyfikacje urządzenia, np. wyprowadzenie syrenki poza pomieszczenie dozorowane. Jedna uwaga - nie każda syrenka działa w tym układzie, ale większość - tak.
Konstrukcja jest tak prosta (całość sklejamy klejem po obu stronach baterii), że jakikolwiek opis i schemat wydają się być nie potrzebne.